Strona główna » AKTUALNOŚCI » ETAP VI WYPRAWY GRUPY „6BIKES” W 2018 ROKU

ETAP VI WYPRAWY GRUPY „6BIKES” W 2018 ROKU

Szósty dzień naszej wycieczki, to dzień walki ze służbami granicznymi Białorusi o możliwość przekroczenia granicy. Na początek udaliśmy się do naszego konsulatu w Brześciu w sprawie uzyskania pomocy. Po rozmowach z konsulem RP i wykonanych przez niego telefonach w naszej sprawie do służb granicznych, niestety nic nie udało się wskórać. Jedno było pewne, że w dniu dzisiejszym kończył nam się czas na przebywanie na Białorusi i do końca dnia musieliśmy ten kraj opuścić. Niby takie proste, ale nie do końca.

Pierwotny plan wjazdu na Ukrainę w Tomaszówce musiał ulec zmianie. Interpretacja urzędnika białoruskiego była taka, że granica Ukraińsko – Białoruska nie jest granicą Unii Europejskiej i każdy kto ją przekracza musi mieć wizę na wjazd na Ukrainę, nieważne, że obywatele Unii Europejskiej nie muszą mieć wizy na wjazd na Ukrainę, ważne, że urzędnik tak to rozumie i koniec. Sytuacja dość ciekawa ponieważ, w kontaktach z Konsulatem Białoruskim przed wyjazdem, to sam konsul wskazał nam przejście Tomaszówka jako przejście, którym możemy opuścić teren Białorusi.

No ale cóż, były dwa wyjścia wyjaśniać dalej, jechać do Tomaszówki i próbować się przedostać jakoś na Ukrainę, licząc na to, ze akurat jakiś inny urzędnik będzie na granicy. Trochę ryzykowne ponieważ czasu mało, do Tomaszówki było jakieś 80 km i później jakby co powrót, nie zdążylibyśmy.

Postanowiliśmy jednak, zwiedzić Twierdzę Brześć, i ruszyć na przejście w Brześciu.

Twierdza Brześć obfituje w kolosalnie duże pomniki, gabaryty robią wrażenie od samego wejścia. Brama z gwiazdą pięcioramienną zrobioną w bryle betonu, po prostu kolos. Sami zobaczycie na filmie i zdjęciach.

Po zwiedzaniu ruszyliśmy na przejście graniczne, a tu znowu problemik. Byliśmy od naszego kraju dosłownie około 500 m, a nie chciano nas tam wpuścić.

Tłumaczenie, że przejście jest przejściem tylko dla ruch drogowego – samochodowego, więc rowerem nie można i już.

No i znowu problem, czy wyjaśniać gdzieś dalej czy szukać innego przejścia, na którym będziemy mogli wjechać do Polski. Zaproponowano nam aby skierować się do przejścia Piererow. Niby ok, ale do tego przejścia było około 100 km, i problem w tym, że to przejście było przejściem otwartym tylko do godziny 19:00 (białoruskiego czasu), a była już prawie godzina 14:00. Czyli 5 godzin na dojazd aby zdążyć.

Praktycznie nie mieliśmy wyboru, ponieważ szukanie innej możliwości mogło skończyć się „przedłużonym pobytem do wyjaśnienia” u Białoruskiej Służby Granicznej i perspektywą spędzenia w tym kraju troszkę dłużej jako zatrzymani do wyjaśnienia, i na koniec kara oraz wpisem do systemu z zakazem wjazdu do tego kraju na przyszłość.

Szybka decyzja i ruszyliśmy, 5 godzin, 100 km niby nic, ale sakwy robią swoje, i akurat tego dnia było bardzo gorąco, co też dawało nieźle popalić w czasie kręcenia. Cały czas tylko myślenie, aby nie było żadnej awarii lub nieprzewidzianej sytuacji, która mogła opóźnić cały przejazd.

Gdzieś tak po przejechaniu około 50 km, przypomniało nam się, że nie mamy potwierdzenia opłaty za wjazd do Białoruskiego Parku Narodowego (bo takiej opłaty nie zapłaciliśmy), a przed nami przecież kontrolna bramka wjazdu do parku. Problem był taki, że nie mieliśmy już waluty białoruskiej, ponieważ wszystko wydaliśmy, miał to być nasz ostatni dzień na Białorusi.

Dojeżdżając i widząc z daleka, że brama parku narodowego jest zamknięta, myśleliśmy, że będą kłopoty, ale chyba trochę szczęścia mieliśmy, bo akurat wyjeżdżał jakiś samochód i osoba kontrolująca nie bardzo miała czas nas skontrolować i udało nam się wjechać, zostało około 20 km do granicy i 1,5 godziny do zamknięcia przejścia, więc czas mieliśmy bardzo dobry.

Na granicę dojechalismy pół godziny przed jej zamknięciem. Dalej to już tylko przeszukanie sakw przez Białorusinów, nawet niezbyt dokładne, chyba już spieszyli się aby zamknąć „karmik”. Po Polskiej stronie służby przywitały nas uśmiechem i szybko i sprawnie dokonały swoich czynności.

Wjechaliśmy do Polski i pozostało nam już tylko znaleźć jakiś nocleg i lekko się zregenerować, a następnego dnia wrócić do domów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.